W realu
msm

Mundial ery social media

Mistrzostwa Świata to zegar, który co cztery lata obwieszcza światu, że ten znowu się zmienił.

Część z Was zapewne pamięta, że rok temu, gdy Franciszek przejmował papieskie stery po swym poprzedniku, w Internetach furorę robiła pewna grafika. Wklejam ją poniżej.

msm2

I tu i tu ludzie przyszli, obejrzeli, pobili brawo, po czym wrócili do swoich spraw. Ale zmieniła się kultura odbioru.

Oglądając mecze z brazylijskiego mundialu, również czuję, że coś się zmieniło. Społeczna chemia przeżywania tego globalnego święta 4 lata temu wyglądała inaczej. Niby był wtedy Facebook, były internetowe fora, a Internet, podobnie jak teraz, miał właśnie wkroczyć w erę Twittera. A jednak boom na social media przeobraził to, jak odbiera się Mundial, dosyć solidnie.

Tego faktu nie zauważy przeciętny kibic, jeśli nie należy do entuzjastów mediów społecznościowych. Jednak gdy z takowych kanałów korzysta, różnica jest.

Po pierwsze, Facebook, czy Twitter pozwala mi konsumować wszystko, co związane z Mistrzostwami, od bezprecedensowo kuluarowej strony. Oczywiście pomysł na to, by porzucić typowo “oficjalny” styl pokazywania turnieju na rzecz smaczków zza kurtyny, nie jest niczym nowym nawet w takim centrum światłej myśli, jakim jest polska telewizja publiczna. Jednakże możliwości takiego podejścia objawiły się w pełni dopiero teraz. Bowiem gdyby to 8 lat temu niespecjalnie znany irlandzki piłkarz Kevin Kilbane znalazł wśród akredytowanych na mecz obłędnie piękną kolumbijską dziennikarkę, to dowiedzieliby się o tym co najwyżej jego kumple, z którymi co sobotę siorbie Guinnessa w jednym z dublińskich pubów. Tymczasem dzięki temu, że dzieje się to dziś, pani ta zostanie Miss Mistrzostw, ukoronowaną przez szacowne jury tzw. Internetu jedynie dzięki temu średniej jakości selfie.

Gdy podobna historia przytrafiła się podczas polsko-ukraińskiego turnieju z panną Siwiec, potrzeba było czegoś na granicy reżyserowanej kampanii przy udziale portali i gazet. Teraz to samo zrobi Fejs i Twitter. Już bez niczyjej pomocy.

W erze mediów społecznościowych łatwiej mnie również jako kibica zrobić w konia. Wystarczy wiralowy potencjał, by jakiś strzępek informacji niekoniecznie prawdziwej, żył sobie własnym życiem niczym oficjalna nota Reutersa. Za dobry przykład może tutaj posłużyć sytuacja z meczu Niemcy-Portugalia i to zdjęcie:

msm2

Kilka słów o kontekście tej sytuacji, bo on wiele wyjaśnia, skąd takie halo. Podczas meczu, w czasie którego zarejestrowano powyższą scenę, zarówno portugalscy piłkarze, jak i ich kibice, nie mieli powodu, by kochać sędziego. Arbiter bardzo szybko podyktował dla Niemców karnego, a potem jeszcze dał czerwoną kartkę Portugalczykowi.

W takich okolicznościach wielu widzi to, co chce widzieć. Zniekształcenia poznawcze, here we come. I tym sposobem nagle Internet obiega zdjęcie, na którym Raul Meireles… no właśnie… pokazuje sędziemu fakosa?

Przynajmniej tak to wygląda na pierwszy rzut oka. Pierwszym hintem, że pozory mogą mylić, jest konwencja o pokazywaniu “fuck you” palcem środkowym, a nie wskazującym, jak na powyższej słitfoci. Drugiego dowodu doświadcza obejrzenie całej sceny w telewizji, gdzie wyraźnie widać, że chodzi w niej o co innego.

Z potęgą social media nie ma jednak żartów. Plota, że Meireles to prostak i cham, a Portugalczycy nie umieją przegrywać, rozprzestrzenia się błyskawicznie. Stosowne sprostowanie zmuszona jest zatem wypuścić… portugalska federacja piłkarska, która informuje wszem i wobec, że piłkarz, owszem, pokazywał, ale nie fakosa i nie sędziemu. Pokazywał koledze z zespołu, jak się ma ustawić.

Trzecia sprawa: SPOILERY. Fani “Gry o Tron”, którzy korzystają z Fejsa, wiedzą, o czym mówię. Ci mają problem, bo książka pojawiła się przed serialem i już wiadomo, kto kiedy zginie. Przy okazji Mistrzostw problem polega na czymś innym: część spotkań rozgrywa się w szalonych dla pracującego człowieka godzinach, stąd nie wszyscy chcą wcielać się nazajutrz w śniętą rybę i wolą obejrzeć powtórkę.

Zbierając to wszystko do kupy, dochodzę do wniosku, że musimy się nauczyć, jak konsumować Mundial w erze social media. Bo to wcale nie takie łatwe.

Drugi wniosek jest natomiast taki, że mistrzostwa to zegar. W momencie, gdy on zabije, szczególnie mocno widać, jak zmieniła się rzeczywistość. Wprawdzie nie dowiesz się dzięki temu, że Krym nie należy już do Ukrainy, że Bin Ladena przez ten czas ktoś odesłał na tamten świat, a Londyn podniósł się po generalnej rozwałce urządzonej mu przez tłumy.

Ale ujrzysz inne rzeczy. Także dotyczące swojego życia. Ten moment, w którym siada się w tym samym fotelu (albo właśnie nie w tym samym) po czterech latach, by znów obejrzeć mecz otwarcia, jest chwilą, w której „czujesz różnicę” w porównaniu z tym, co było kiedyś. Być może oglądasz tym razem w innym składzie, być może jesteś w innym mieście, albo być może nie masz siły oglądać po całodziennym zmęczeniu, podczas gdy jeszcze niedawno było to takie łatwe.

PS. Więcej w temacie „mistrzostwa, a social media” TUTAJ.

photocredit: Ana Fuji

Udostępnij

Facebook Comments

Historie

cod10

Czuwanie w wirtualu przy chorym w realu

ser4

Zdalnie doprowadzał do awarii serwerów. Stał się idolem tych, którym zepsuł grę

wyp1

Zakup gry to nie wyjście po bułki. Może być wyprawą po Złote Runo

proces

O wirtualnym procesie, który poszedł nie tak

wypal2

Wypalenie zawodowe? Skonsultuj się z graczem lub famaceutą

gho

Non Omnis Moriar 2.0. Czyli o graniu z duchem

zaw

Zawał serca kilkadziesiąt centymetrów dalej

7368012472_a3a38e5672_o

Jak (nie) zdradzić partnera w grze video

cierp

Cierpliwość popłaca. Nie tylko w realu

wdowy

Wdowy po graczu

fsy2

W sieci grasuje mściciel

niemo

Z niemożliwym da się wygrać

vam

Zgryz

eth

Etos zalogowany. Czy wirtualność uczy dobra?

leer1

Leeroy Jeenkins. Człowiek i krzyk

osta

Ostatnie życzenie

inf3

Infiltracja 2

hea

Ręce, które leczą

mank

Żona Mankrika. Kobieta trudno dostępna

ggggggggg

Miłość w czasach gier online

swifty

Areszt na żywo. Grał i go zwinęli

gang

Gracz kontra gangsterzy

los

Dzielny Hans i zły łoś

chloro

Gwałt w wirtualu. Konsekwencje w realu

bitwagraczy

Bitwa o szósty okruch

toksyczne

W wirtualności, jak w realu, nie wszyscy się z wszystkimi lubią

farmerzy3

Skazani na granie. Dosłownie.

gri

Grieferzy. Psychole wirtualnych światów

lordbrit

Zabójstwo inne niż wszystkie

podziemie1

Seksualne podziemie w World of Warcraft

smiercwgrach

Gdy umiera gracz, ginie jego awatar

infilt

Infiltracja

Epidemia

Epidemia

psy

Chcieć to móc!

boski

O graczu, który jeden dzień był bogiem

outland

Outland

Polub blog na Fejsie :)