„Dla maluchów tablet jest naturalnym elementem otoczenia, takim jak dla nas był papier”. Rozmowa z Mateuszem Stecem

Jak powstają gry dla najmłodszych brzdąców? W jaki sposób mały klient, który nie dysponuje portfelem, decyduje o rynku? O tym i o innych kwestiach związanych z produkcją gier dla dzieciaków rozmawiam z Mateuszem Stecem z Duckie Deck.

Mateusz, czy dziś rodzące się dzieci to generacja, która obsługę nowoczesnych technologii ma już “genetycznie” w jednym palcu?

dd_matMateusz Stec (Producent w Duckie Deck): Pewnie, że tak. Dzisiaj da maluchów tablet jest naturalnym elementem otoczenia, takim jak dla nas był papier. Rozmowa z dziadkami przez Skype czy Facetime jest codziennością. Same urządzenia i oprogramowanie stają się też coraz bardziej intuicyjne. Kolejne bariery będą przełamywane coraz szybciej. I nie trzeba się tego obawiać – wystarczy tylko z technologii korzystać rozsądnie, jako z narzędzia, a nie sposobu życia.

Dzieciaki radzą sobie świetnie, ale czasem chyba jest to kwestia przekonania nie tyle ich samych, co “pokoleń wyżej”. W końcu to starsi kupują dzieciom gry i urządzenia. Czy Twoim zdaniem starsze pokolenia są świadome tego, jak „technologiczna” generacja nam wyrasta, czy też jako społeczeństwo nadal jesteśmy na etapie myślenia, że pierwszy sprzęcik to może na Komunię?

Jak zawsze zmiany są adaptowane przez różne grupy w różnym tempie. Early-adopterzy już od dawna korzystają z tabletów z dziećmi (niekoniecznie kupując je specjalnie dla nich), powoli zaczyna to też docierać do mas, m.in. dzięki tanim tabletom w supermarketach. Problem w tym, że rodziców, którzy w sposób świadomy i odpowiedzialny korzystają z aplikacji jest nadal niewiele. Z drugiej strony problemem jest też cała masa producentów aplikacji, którzy opierają na tym swój model biznesowy – udostępniają aplikację za darmo, zachęcając rodzica do ściągnięcia, a potem liczą na być może przypadkowe tapnięcie dziecka w niezabezpieczony przycisk “Kup pełną wersję”. Takie sytuacje rzucają zły cień na technologię i często powodują obawy u rodziców.

No właśnie. Mały brzdąc jest o tyle niewdzięcznym klientem, że nie wydaje swoich pieniędzy. W Duckie Deck od wielu lat macie doświadczenie z produktami dla tej grupy wiekowej. Czy istnieje przepis na pozyskanie tak młodego odbiorcy, jeśli nie chcemy uciekać się do tych przypadkowych tapnięć? Można w ogóle mówić o jakichś sprawdzonych rozwiązaniach, czy też twórcy poruszają się nieco po omacku?

Fakt, że klient i odbiorca aplikacji to dwie różne osoby stanowi jedno z większych wyzwań naszego rynku. Dlatego tak projektujemy nasze produkty, żeby były atrakcyjne zarówno dla rodzica i dziecka. Rodzic potrafi docenić dobry design. Dlatego tak ważne są elementy jak ikona aplikacji i screenshoty w sklepach z aplikacjami. Ponadto większość nowych klientów zdobywa się na App Storze dzięki promocji na banerach i w odpowiednich kategoriach. A Apple zazwyczaj wybiera właśnie takie aplikacje, które są dobrze zaprojektowane i zachęcają do pobrania. Jeśli chodzi o sprawdzone przez nas rozwiązania, to są to konsekwencja w tworzeniu wysokiej jakości treści oraz nieustanne rozwijanie relacji z przedstawicielami Apple i innych platform.

dd_sc

Muszę przyznać, że tym czymś, co obok jakości graficznej, imponuje mi w Waszych aplikacjach, jest właśnie ta treść. W swoich grach poruszacie ciekawe, nietuzinkowe tematy jak np. umiejętność dzielenia się, czy podstawowa higiena rąk. Skąd czerpiecie takie pomysły i czy łatwo jest przełożyć szczytną ideę wychowawczą na atrakcyjny dla dzieciaków “entertainment”?

Pomysły czerpiemy z własnego doświadczenia, z problemów znajomych rodziców, z problemów, o których czytamy w mailach i znajdujemy w social media. Głównym celem naszych aplikacji jest zainspirowanie rodzica i dziecka do wspólnej zabawy poza tabletem. Maluchy nie powinny spędzać więcej niż pół godziny dziennie z tabletem. Dlatego nie staramy się tworzyć aplikacji, które uzależnią dziecko, tylko pokażą jakiś temat z całkiem nowej strony, zachęcą do zabawy i pozwolą pokonać różne strachy dzieciństwa. Nie jest to łatwe – mamy mnóstwo zapisanych pomysłów, które leżą i “dojrzewają” – czasami brakuje pomysłu na gameplay, mechanikę, czasami czegoś innego. Niektóre koncepty zaczynamy realizować po tygodniu, niektóre leżą już po kilka miesięcy i czekają na swoją kolej.

Uchwycę się na chwilę tego, co powiedziałeś o maksymalnie 30 minutach dziennie z tabletem, bo to jakby kolejny kamyczek do ogródka w temacie specyficznego odbiorcy, jakim jest małe dziecko. Gdy to wszystko zsumujemy, wychodzi hmm… specyficzny target. Czy ta grupa dalej potrafi zaskoczyć doświadczonego twórcę?

Dla naszej grupy docelowej tworzymy treści od 2006 roku, więc wchodząc na rynek aplikacji mobilnych czuliśmy się dość pewnie jeśli chodzi o projektowanie pod maluchów. Największym zaskoczeniem było jednak to, jak próg wiekowy korzystania z technologii się obniża. Moja siostrzenica w wieku ok. 1 roku po kilku minutach była w stanie samodzielnie korzystać z naszej aplikacji – i to wcale nie najprostszej. Poza tym każde testy przynoszą nowe małe niespodzianki. Mimo wielu lat naszego doświadczenia, dziecko zawsze znajdzie jakiś kreatywny sposób na zabawę, którym nas zaskoczy. Ostatnio dzieciaki naszego znajomego zamiast malować sprayem zabawkę w aplikacji Trash Toys, zaczęły grać nim w kółko i krzyżyk 🙂

dd_ttNo właśnie, jak wygląda testowanie produktu dla najmłodszego użytkownika? Bo – jak się domyślam – to musi mieć swoją uroczą specyfikę w porównaniu z dorosłym odbiorcą.

Przede wszystkim trzeba zapomnieć o wszystkim, co wiedziało się wcześniej na temat testowania produktu. Pamiętam, że na pierwsze oficjalne testy z dzieciakami przygotowaliśmy scenariusz, założyliśmy przebieg i czas trwania całości. Potem przyszły maluchy i wszystko to się posypało. W momencie kiedy starasz wytyczyć się dziecku jakąkolwiek ścieżkę albo chociaż podpowiadasz co ma robić, tracisz najważniejszą informację – czy dziecko potrafi samo domyślić się, co trzeba zrobić. Dlatego teraz nasze testy wyglądają tak, że dziecko dostaje iPada z grą, a my tylko obserwujemy. Małego testera trzeba też zawsze “rozgrzać”, żeby nie czuł się skrępowany. Pomaga luźna atmosfera, coś do picia, pufka, kolorowy stolik i rodzic obok. Najważniejsze, to żeby czuł się jak u siebie w domu zanim weźmie iPada do ręki.

Porozmawiajmy chwilę o przyszłości. Czasy, gdy twórcy powoli odkrywali, że dzieciaki + tablet to cudowne połączenie, dawno za nami. Ten ocean już nie jest niebieski, a rekinów będzie coraz więcej. Może zatem dojść do sytuacji, która wystąpiła ogólnie na rynku gier mobilnych – tutaj niektóre autorytety twierdzą, że rynek jest wyraźnie zapchany, a nawet że “mobile is dead”. W czym widzisz największy potencjał innowacyjny, by za rok, czy dwa nie padały identyczne głosy jeśli chodzi o multimedia dla dzieci?

Słyszeliśmy już wszystko – “radio is dead”, “paper is dead”, “tv is dead”, etc. Z punktu widzenia odbiorcy dochodzi kolejny nośnik, z którym się zaprzyjaźnią. Z punktu widzenia biznesu faktycznie jest dużo wyzwań i będzie jeszcze więcej. Co będziemy robić za rok, na jakie platformy? Nie mam pojęcia. Dlatego ciągle szukamy, dostosowujemy się do zmian na rynku, szukamy nowych innowacyjnych modeli biznesowych, budujemy sieć kontaktów, społeczność klientów. Budowanie zaufania do marki to fundament, na którym można budować całą resztę. Jeśli za rok pojawi się Oculus Rift w wersji dla 2-latków i okaże się hitem, to pewnie się tym zainteresujemy. Nasze wewnętrzne motto to “focus goes where energy flows”.

Czy zdradzisz coś, jakie plany w ekipie Duckie Decka na najbliższe miesiące? W którą stronę energia i fokus pójdą w najbliższym czasie?

Energia i fokus idą w stronę edukacji rodziców. Nie chcemy ograniczać się do tworzenia aplikacji, chcemy szeroko mówić też o tym jak aplikacji powinno się używać i dlaczego nasze aplikacje projektujemy tak, a nie inaczej. Mamy zamiar uspójnić i wzmocnić komunikację naszego brandu, a jednocześnie stworzyć wokół tego pospolite ruszenie uczenia, uświadamiania i pokazywania drogi. Mamy nadzieję, że wspólnie z innymi producentami apek, blogerami i przedszkolami. Mamy w końcu wspólny cel – zrównoważony rozwój dziecka.

Czyli potwierdza się to, o czym była mowa na początku. Gry dla dzieciaków to prawdziwy ekosystem :). Dzięki za rozmowę!

Related posts

Slow writing