Dlaczego z Outlandu znikną nerdowskie teksty?

Drodzy!

Część z Was już wie, a większość jeszcze nie wie, że od jakiegoś czasu knułem różne rzeczy związane z blogiem, przebąkując, że czas na zmiany. Ten czas właśnie nadchodzi.

Od początku istnienia tego bloga miałem na niego dwa pomysły. I w przeciwieństwie do np. blogów lifestyle’owych, gdzie zróżnicowane kolaże mają rację bytu, czułem, że w wypadku Outlandu nie uda mi się ich pogodzić. Te dwie wizje oznaczały bowiem o jedną za dużo.

Z jednej strony chciałem popularyzować ciekawe historie z pogranicza virtual i reality, które mógłby przeczytać ktoś „z zewnątrz”. Może to tak nie wyglądało, ale unikałem imydżu “bloga o grach”. Obok tego publikowałem felietony, które często zahaczały o branżową niemalże rozkminę. To nawet nie był poziom “bloga o grach”. Bardziej było prawdopodobne, że przeczytacie o roli mapy w grach video niż że zabiorę się za popularny „growy” temat. Słowem, nerdtalk.

O tym, że mam problem do rozwiązania, przekonałem się w momencie, gdy zauważyłem niepokojącą rzecz. Że bronię się przed napisaniem hardkorowego tekstu dla graczy, bo “psuje mi to efekt”. A tematów nie brakowało i nie brakuje – wciąż chcę i o tym pisać. Uznałem więc, że potrzebuję miejsca, w którym ta nerdoza stosowana będzie mogła znaleźć zastosowanie. I postanowiłem zrobić coś, co wielu blogerów odradza: założyć bloga nr 2.

Część z Was kojarzy mnie z kimś, kto pisze długie teksty, ale rzadko. Zatem być może dla Was mój pomysł brzmi mało przekonująco. Rozumiem argument. Facet, który pisze za mało, właśnie rozdrabnia się na dwoje. Ale tak, zrobię to, ponieważ uważam, że to pozwoli nabrać Outlandowi aury, którą zawsze chciałem, by miał. A jest to aura bloga w gruncie rzeczy społecznego i z misją. Bloga zbliżającego do siebie tych, dla których gry to pasja i tych, dla których gry to dzieło szatana i zagłada naszej cywilizacji. Bloga „psychologa gier”.

Obok tego powstanie drugi blog. Nazwy jeszcze nie podaję, choć mam ją już wybraną. Potrzebowałem do niej niebieskiego koloru, stąd Outland cichaczem zmienił barwy i od teraz będzie blogiem “czerwonym”.

Na Outlandzie pozostaną (i będą nowe) prawdziwe historie z wirtualnych światów. Pozostaną teksty komentujące tematykę gier i wirtualności w mediach. Częściej pojawi się tu off-top. Jeśli będę chciał się wypowiedzieć o piłce czy muzyce, to tutaj.

W nowym miejscu obiecuję Wam gamedesignerski nerdtalk bez trzymanki. To ma być miejsce, gdzie mogę pozwolić sobie na wszystko, co dotyczy gier, nie przejmując się, czy mi to cokolwiek burzy. I tak będę je traktował. Storytelling, level design, ranty i cmokanie na 5 stron w Wordzie o jakimś levelu lub intrze? Proszę bardzo. Oczywiście znajdziecie tam również rozkminy gracza, które wcześniej znajdowały się na Outlandzie.

Nie mam pojęcia, gdzie mnie ta nowa podróż zaprowadzi. Sam jestem tego ciekaw. Dlatego trudno mi w tym momencie powiedzieć, czy częściej będę pisał na Outlandzie czy na ________ ;). Tych, którzy czytają mnie jako gracza, proszę po prostu o jedną rzecz: czytajcie mnie w 2015 w dwóch miejscach. Wiem, że to trochę więcej klikania, ale mam nadzieję, że zrozumiecie. :)

Więcej informacji niebawem.

Pozdrawiam!
Wojtek