14. Dzielny Hans i zły łoś

Co można zrobić dzięki grze komputerowej? Na przykład uratować siostrze życie.

Zwrócono mi uwagę, że ostatnie części prawdziwych historii ze światów wirtualnych niemal bez wyjątku dotyczyły trudnych tematów, więc w ramach odskoczni przydałoby się coś optymistycznego niczym “Chcieć to móc!”. Spełniając to życzenie miło mi zatem przedstawić historię, którą możecie (i powinniście!) opowiadać każdemu, kto utyskuje, że gry to pomiot szatana.

Przenieśmy się w miejsce, gdzie szatan ma się jednak całkiem dobrze, czyli do ojczyzny black metalu. Widzicie, Norwegia to tylko pozornie takie fajowe miejsce, w którym wszystko się udało: krajobrazy, muzyka, a nawet socjalizm. Nie jest to jednak tak bezpieczny kraj, jak sugerują statystyki. Level designerzy nawrzucali tam tyle lasów, że gdzie się człowiek nie ruszy, łatwo wpaść na jakąś niebezpieczną kreaturę, zamieszkującą dzikie mokradła, czy gęstą knieję.

Sześć lat temu dobitnie przekonał się o tym dwunastoletni Hans, który wraz z siostrą zapuścił się niedaleko domu i od razu napotkał… łosia.

Ten łoś był bardzo, bardzo złym łosiem i postanowił skrzywdzić siostrzyczkę Hansa. Nie wiedział jednak, że Hans ma w zanadrzu tajną broń: survivalowe doświadczenie zdobyte w grze World of Warcraft.

Jeśli pukacie się właśnie w głowę, co też wam opowiadam, to podkreślam, że jest to historia prawdziwa. Dzieciaki napotkały agresywne zwierzę i w takich momentach – jak powie wam niejedna osoba, która przeżyła ekstremalną sytuację – przychodzą do głowy rzeczy, o które człowiek by się nigdy nie posądzał. Nie dziwcie się zatem, że Hans, widząc, jak łoś rusza w stronę jego siostry, a ta zaczyna wiać, zaczął myśleć o grach.

W World of Warcraft, gdy przychodzi zmierzyć się z przeciwnikiem w wieloosobowej drużynie, standardowy podział na role zespołowe jest bardzo prosty: część zadaje wrogowi obrażenia i rany (rola DPS-a, czyli Damage Per Second), inni leczą swoich (rola Healera), a jeszcze inni wcielają się w tak zwanych Tanków, czyli tych, którzy ruszają do walki w pierwszym szeregu i biorą ciosy przeciwnika na klatę. Podczas grania Tankiem, zwrócenie uwagi wroga określa się mianem Taunta (od angielskiego taunt = szyderstwo, kpina) i o tym właśnie skillu z World of Warcraft przypomniał sobie Hans, gdy zły łoś gotów był pogruchotać kosteczki jego siostry.

Chłopiec słusznie skonstatował, że DPS ma prawdopodobnie za słaby, by pokonać dzikiego zwierza, a wejście w rolę Healera post factum może w tej sytuacji nie być najlepszym rozwiązaniem. Niczym rasowy bohater stwierdził więc, że będzie Tankiem. Użył Taunta i odciągnął uwagę łosia od swojej siostry, która dzięki temu mogła bezpiecznie się oddalić.

Na tym oczywiście emocje się nie skończyły, jako że w nowym wariancie łoś ruszał na Hansa, a Hans nie miał ze sobą ani DPS-ów ani healerów, tylko jedną towarzyszkę w stanie niezbyt nadającym się do grania. Opowiadał później, że wtedy właśnie przypomniał sobie o umiejętności, którą w jego ulubionej grze posiada łowca, a która polega na udawaniu własnej śmierci (Feign Death). I miał ją zapewne na cooldownie, bowiem postanowił jej użyć.

Udało się. Łoś okazał się łosiem i nie skapnął się, że Hans żyw jest i dycha. Zwierzę straciło zainteresowanie i oddaliło się, by szukać innego targetu. Tymczasem Hans wstał i pobiegł do domu.

Jak wspomniałem, ten inspirowany WoW-em survival wydarzył się naprawdę. Powyżej macie zdjęcie bohaterskiego chłopaka, którego rozrywka sieciowa nauczyła sztuki przetrwania i który może powiedzieć: hej, uratowałem własną siostrę dzięki temu, czego nauczyłem się w grze!

Gdy parę lat temu opowieść ta robiła furorę na fanowskich stronach poświęconych World of Warcraft, nie obyło się oczywiście bez lawiny żartów, jakich to innych umiejętności z gry mógł użyć Hans. Nie będę przytaczał szczegółów, bo zrozumieją to wyłącznie dobrze znający ten tytuł, ale ja osobiście na jego miejscu bym się po prostu bubblehearthnął.

Related posts