Wirtualne światy
ser4

Zdalnie doprowadzał do awarii serwerów. Stał się idolem tych, którym zepsuł grę

Co byście zrobili, przypadkowo odkrywając klucz do wyłączenia wirtualnego świata?

Kilka dni temu na forach gry sieciowej Archeage pojawił się jeden z najdziwniejszych wątków, jakie kiedykolwiek widziałem.

Stworzył go człowiek, który nie chciał zostać namierzony. Dlatego właśnie skrył się za nowo utworzonym profilem o symptomatycznej nazwie. Po przeczytaniu tego, co napisał, nikt nie mógł mieć wątpliwości, że miał powód, by zachować anonimowość. Pseudonim, który sobie wybrał, brzmiał: ArcheageDown.

W wątku, o którym dziś będzie mowa, tajemniczy gracz zaczął od… przeprosin. Szczerze było mu przykro, że dużej ilości ludzi zepsuł zabawę. Nie zrobiłem tego specjalnie – zaklinał się. Ja nie z tych – twierdził. Faktycznie, po jego słowach wydawało się, że żaden z niego troll czy haker. Przedstawiał się jedynie jako ktoś, kto przypadkowo odkrył poważny błąd programistyczny; błąd, który sprawia, że robiąc w grze coś, co wcale nie przeczy jej zasadom, doprowadza się do tego, że pada cały serwer z grą.

Archeage dopiero co doświadczyło takich problemów i ten człowiek ni mniej ni więcej twierdził, że to właśnie przez niego.

Facet, świadomy, że cała sytuacja to wbrew pozorom nie pierdoła, wbija zatem na oficjalne forum Archeage i – jak już wspomniałem – tworzy sobie anonimowe konto. Po czym pisze mniej więcej tak: to ja spowodowałem awarie. I wiem, dlaczego. Nie mogę zdradzić przyczyn publicznie, bo niechybnie jakieś internetowe trolle podchwycą temat i dojdzie do apokalipsy. Dlatego zakładam nową skrzynkę mailową, którą podaję poniżej. Twórcy, zgłoście się do mnie, a otrzymacie informacje na temat błędu, którego nie jesteście świadomi.

Dodaje: Nie chcę zostać posądzony o hacking, stąd ukrywam tożsamość. Jestem informatykiem, więc nie próbujcie mnie namierzyć, bo zastosowałem dodatkowe zabezpieczenia.

I jeszcze raz przeprasza.

Z forumowym wątkiem jest jednak jeden problem. Pojawia się on w piątkowy wieczór, kiedy to twórcy zaczynają weekend, a na forum gry znaleźć można głównie graczy. Ci reagują z lekką wesołością, ale i podejrzeniami, że jakiś anonim robi sobie po prostu jaja. Jedyne, co utrzymuje ich zainteresowanie, to fakt, że w istocie dnia dzisiejszego padały serwery i to, o czym mówi ArcheageDown, może być wytłumaczeniem.

O ile więc słabością graczy jest w tym momencie ciekawość, o tyle bohater dzisiejszej historii ma wyraźne problemy z cierpliwością. Mija bowiem zaledwie jakieś dwadzieścia minut, odkąd napisał swojego pierwszego posta, gdy… pojawia się drugi. Można go streścić mniej więcej w ten sposób:

No dobra, jak mnie nie słuchacie, to zaraz Wam udowodnię, że nie żartuję. Za pięć minut padnie NaimaTo nazwa jednego z serwerów gry.

Mija pięć minut i Naima pada.

ser2

I wtedy gracz nie pisze już głównie do siebie. Po twórcach wciąż ani widu ani słychu, jednakże forumowy temat zaczyna być obserwowany przez całkiem sporą liczbę gapiów, być może jeszcze dosyć sceptycznych, bowiem niektórzy z nich rzucają człowiekowi, który wyłącza serwery, wyzwanie.

Gracze: No dobra, to tym razem zepsuj Ezi.

Gracz: OK, Ezi padnie za trzy minuty.

Mijają trzy minuty. Ezi.. stoi, jak stał. Było online, dalej jest online. Na forum stukotem wpisywanych liter rozlega się pomruk niezadowolenia. Część graczy wydaje wyrok, że jakiś szarlatan żeruje na problemach technicznych twórców gry, podczas gdy jego bełkot nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. I wtedy, z delikatnym opóźnieniem, wszyscy grający na Ezim wylatują do offline’u.

Holy shit, Ezi down
ROFL You fucking Wizard.
haha it’s down
This is awesome

No właśnie, “this is awesome”. O ile gapie byli do tej pory gapiami, gracz w tym momencie może już mówić o armii fanów. Pliz, zepsuj jeszcze jakiś! – proszą go. No weźże! Zrób to jeszcze raz! Jeszcze raz wyłącz Naimę!

Tylko nie Naimę, k…..a!!! – wkurza się jakiś gracz, który gra na Naimie.

Ktoś inny go strofuje: Też gram na Naimie. Ale to, że wyłączył ją trzy razy, warte jest zobaczenia tego, co się dzieje.

W okolicy uaktywnia się popularny typ gracza. Typ sadysty. Wyłącz wszystkie! – krzyczą jego przedstawiciele.

I, jak zawsze w wielkopomnych historiach, jest również niewierny Tomasz. Póki nie wyłączysz Salphiry, nie uwierzę.

Tajemniczy gracz nie chce już jednak wyłączać Salphiry. W końcu to “good guy”. Bohater. Pokazał, co miał pokazać i triumfuje. Wierzycie mi teraz? – pyta. Wierzą mu.

Chwilę potem konsternacja. Pada Ollo. To nie ja – broni się gracz, który wcześniej obiecał, że już do żadnej awarii nie doprowadzi. To ty!! – odpowiadają mu chórem tłumy. Znowu to zrobiłeś! Jesteś zajebisty! Co zepsujesz następne?!

Tak, ta dzisiejsza opowieść nie jest o człowieku, który psuł serwery. Ona jest o tym, jak rodzą się idole.

ser3

Wygląda zatem na to, że w tzw. międzyczasie jacyś inni gracze odkrywają tajemniczy sposób na wyłączenie Archeage lub doprowadzają do tego to zupełnie przypadkowo, bo karuzela z serwerami trwa jeszcze przez kilka awarii. W końcu jednak na forum pojawia się moderator.

I teraz pytanie do Was. Co powinna zrobić w takiej sytuacji firma? Zbanować gracza, który radośnie wyłącza im grę na żądanie, czy też podziękować mu, postawić mu pomnik, tudzież go zatrudnić? Ze szczątkowych informacji, które mam w tej sprawie, wynika, że studio odpowiedzialne za Archeage skontaktowało się z tajemniczym programistą i zajęło się błędem przy jego pomocy. Jaki jest jednak finał tej historii i czy ów gracz nie poniósł kary – tego nie wiadomo.

photocredit: Tom Raftery, David Precious, Ivan Dervisevic
Udostępnij

Facebook Comments

  • http://sakwan.pl/ Maciej „Sakwan” Sola

    A na studiach mieliśmy wykorzystać ArcheAge do projektu. Taka przygoda i case nas ominęły :(

    • nij

      a na jakich studiach robi się projekty wykorzystujące gry mmo? bo jak tak to ja bardzo chętnie 😉

      • http://sakwan.pl/ Maciej „Sakwan” Sola

        Uniwersytet Kazimierza Wielkie w Bydgoszczy, Humanistyka 2.0, spec. Gamedec – badanie i projektowanie gier. Robi się też wiele innych rzeczy związanych z grami. Np. grywalizuje placki GRYczane (true story, chociaż nie zagłębiałem się w szczegóły pracy drugiego roku)

  • Kacper

    Fascynujące jest to, że w czasach kiedy taką grą zajmuje się naprawdę horda programistów, wciąż może umknąć coś tak ewidentnego, co może pozwolić na wyłączenie całego serwera. Jeśli ktoś zawinił w całej sytuacji, to programiści odpowiedzialni za spójność kodu. Powinni z całego serca podziękować tajemniczemu informatykowi za to, że zdecydował się ich powiadomić, a nie wykorzystać błąd do własnych celów.
    Bardzo przyjemny artykuł na początek dnia.

    • nij

      nie jestem programistą, ale, że coś pozwala ‚zcrashować’ serwer wcale, wg mnie, nie musi być takie oczywiste w kodzie. ja natomiast na ich miejscu na pewno bym podziękował i jakoś nagrodził taką osobę.

    • http://niewiarowski.it/ marsjaninzmarsa

      Właśnie często im większa ilość programistów, tym większa szansa na błędy…

  • Pingback: Payday Loans

Historie

cod10

Czuwanie w wirtualu przy chorym w realu

ser4

Zdalnie doprowadzał do awarii serwerów. Stał się idolem tych, którym zepsuł grę

wyp1

Zakup gry to nie wyjście po bułki. Może być wyprawą po Złote Runo

proces

O wirtualnym procesie, który poszedł nie tak

wypal2

Wypalenie zawodowe? Skonsultuj się z graczem lub famaceutą

gho

Non Omnis Moriar 2.0. Czyli o graniu z duchem

zaw

Zawał serca kilkadziesiąt centymetrów dalej

7368012472_a3a38e5672_o

Jak (nie) zdradzić partnera w grze video

cierp

Cierpliwość popłaca. Nie tylko w realu

wdowy

Wdowy po graczu

fsy2

W sieci grasuje mściciel

niemo

Z niemożliwym da się wygrać

vam

Zgryz

eth

Etos zalogowany. Czy wirtualność uczy dobra?

leer1

Leeroy Jeenkins. Człowiek i krzyk

osta

Ostatnie życzenie

inf3

Infiltracja 2

hea

Ręce, które leczą

mank

Żona Mankrika. Kobieta trudno dostępna

ggggggggg

Miłość w czasach gier online

swifty

Areszt na żywo. Grał i go zwinęli

gang

Gracz kontra gangsterzy

los

Dzielny Hans i zły łoś

chloro

Gwałt w wirtualu. Konsekwencje w realu

bitwagraczy

Bitwa o szósty okruch

toksyczne

W wirtualności, jak w realu, nie wszyscy się z wszystkimi lubią

farmerzy3

Skazani na granie. Dosłownie.

gri

Grieferzy. Psychole wirtualnych światów

lordbrit

Zabójstwo inne niż wszystkie

podziemie1

Seksualne podziemie w World of Warcraft

smiercwgrach

Gdy umiera gracz, ginie jego awatar

infilt

Infiltracja

Epidemia

Epidemia

psy

Chcieć to móc!

boski

O graczu, który jeden dzień był bogiem

outland

Outland

Polub blog na Fejsie :)