Jak pisać o grach? Poradnik dla mainstreamowego dziennikarza

Z potrzeby serca list do żurnalisty-everymana.

Drogi Dziennikarzu,

w nawiązaniu do kolejnej przykrej sytuacji, jaka miała miejsce przy udziale przedstawiciela Twojego zawodu, przesyłam zestaw uwag, który pewnikiem przyda się, zanim zabierzesz się za materiał o grach komputerowych.

W sumie nie wiem, co to będzie. Czy relacja w TV, czy artykuł do gazety, czy audycja w radio. Wiem, że obojętnie, co to będzie, i tak jesteś narażony. Na wpadkę.

Nie mówię, że prawdopodobnie wyłożysz się, boś głupi. Prawdę mówiąc, najbardziej w tym wszystkim zastanawia mnie coś przeciwnego: że Ty jesteś zapewne całkiem inteligentny, masz wyższe wykształcenie, nie należysz do pokolenia technolękowych seniorów, pracujesz w opiniotwórczym medium, żyjesz raczej w dużym mieście, więc – ogólnie mówiąc – jesteś częścią społeczeństwa, w którym olbrzymi procent ludzi gra.

Biorąc pod uwagę powyższe, naprawdę niesamowite jest to, że do gier nie umiesz podejść tak jak do książek, filmów, gadżetów, czy muzyki. Mając to na uwadze, przygotowałem zestaw zasad, które warto mieć w głowie, zabierając się za materiał o grach.

Powtarzaj za mną…

„Gdy zabieram się za gry, zaczynam od zgłębienia tematu.”

Najfajniej byłoby, gdybyś w grę po prostu zagrał. Jeśli jednak za dużo wymagamy i Twoje umiejętności nie pozwoliłyby Ci na przejście intra, masz trzy wyjścia: skorzystać z poradnika na portalu o grach (rozwiązanie dobre, ale czasochłonne), pogadać z graczem (rozwiązanie dobre, ale UWAGA!!!, może się okazać, że dowiesz się czegoś nie pod tezę) lub zostawić przygotowanie materiału komuś innemu (rozwiązanie bardzo dobre).

Jeśli jednak nie ma siły i to naprawdę Ty musisz napisać ten tekst, wtedy…

„Pilnuję myśli, że gry to niekoniecznie zło. Cieszę się tym odkryciem jak dziecko.”

Tak, wiem. To trudne. Gdy relacjonujesz np. fenomen książkowy, łatwo powstrzymać się od wcinki o Mein Kampf, tymczasem w wypadku gier komputerowych skala wyzwania, by w materiale nie przestrzegać przed tą szkodliwą i głupią zabawą, jest znacznie, znacznie większa. Jako gracze zauważyliśmy to już dawno i zastanawiamy się, kiedy dojdzie do tego, że Twoi koledzy i koleżanki będą bronić świata przed grami podczas prognozy pogody lub w wiadomościach sportowych.

Gdy Cię to podkusi, pamiętaj, że można się od tego powstrzymać. Ostatnio oglądając telewizję z radością zauważyłem, że pogodynka Marzena Słupkowska, mówiąc o spadającej temperaturze w rejonie Suwałk, zwaliła winę na wyż nad Skandynawii, a nie, jak się spodziewałem, na GTA 5.

A więc da się? Da się! Gorąco zachęcam zatem do naśladowania tych dobrych wzorów. That really helps!

„By osiągnąć mistrzostwo, sięgam po rady ekspertów. Ekspertów od gier.”

„Ekspert” to drugie najczęściej nadużywane polskie słowo po słowie “kurwa”. No, może trzecie, bo jeszcze “Smoleńsk”. Jakoś tak się przyjęło, że u nas ekspertem może być każdy. I dziwi w tym zwłaszcza to, że wszelakie złote myśli łykają co dzień nie tylko przysłowiowi Janusze.

Kit o grach można wcisnąć tylko tym, którzy naprawdę się na nich nie znają. Czyli całkiem dużej grupie. Tylko że to już nie te czasy, gdy mniejszość będzie milczeć.

Jako środowisko jesteśmy wychowani na cechach wyniesionych z gier: spostrzegawczości, analityczności, krytycznym myśleniu. I my ten kit o grach wykryjemy, skrytykujemy go i go nagłośnimy. Masz to jak w banku. Dlatego właśnie, zabierając się za nowoczesny temat, nie gadaj z nikim, kto używa słów „cyberzabawa”, „surfuje w sieci” lub zamiast Google używa Altavisty. Just… please.

„Pisząc, kontroluję emocje, rozumiejąc, że gry to temat drażliwy.”

Wsadzanie kija w mrowisko, owszem, działa, ale trzeba wiedzieć kiedy. W tym wypadku radziłbym odpuścić. Nie, nie dlatego, że grom oberwało się już stanowczo za bardzo.

Po prostu jeśli piszesz artykuł o grach, bo jakiś taki zdenerwowany ostatnio chodzisz, Twój problem polega na tym, że ludzie, w których uderzasz, czyli nawiasem mówiąc my, niedługo będziemy w większości. Gry się popularyzują, y’know? A ja mówił Cycero „Kto cierpi, ten ma pamięć”.

„Na koniec zawsze jeszcze raz sprawdzam podstawowe fakty.”

Na sam koniec, Drogi Przyjacielu, króciutko. Mały sekret – niech to zostanie między nami. A więc: nie wymagamy wiedzy na temat zakończeń Mass Effecta. Nie musisz nam imponować wiedzą na temat drzewek talentów w WoW-ie*. Ale pisząc o światowym sukcesie Wiedźmina 3, wypadałoby wiedzieć, że gra się jeszcze nie ukazała.

Z pozdrowieniami

photocredit: Leeky-Boy
* bo ich nie ma.

Related posts

Slow writing