W realu
spod1

Z kamerą wśród zwierząt. Czyli jak szczylek randoma pod Spodkiem pwnował

Nie byłem na Intel Extreme Masters. Z relacji znajomych i zaspamowanego hashtagiem #IEM Twittera mogłem jednak wywnioskować, że impreza udała się świetnie. Tym bardziej mi szkoda, że dziś będzie o czymś, co ani nie jest związane z samym eventem, ani nie powinno rzutować na jego odbiór. A jednak rzutować może. Zwłaszcza jeśli temat przedostanie się tam, gdzie i tak się przedostanie.

W ubiegły weekend podczas imprezy, dzięki której multum fanów gier komputerowych świetnie się bawiło; która pokazała Polakom i światu, że gry potrafią być monumentalną rozrywką o walorach wielkiego widowiska; którą można określić jako jeden z kamieni milowych w zmianie postrzegania gier na lepsze, wydarzyło się również coś, co najzwyczajniej w świecie może temu przeczyć i co po prostu nie powinno mieć miejsca.

To:

 

Z pozoru sytuacja nie tyle może niewinna, bo niewinna, co niewinna, bo powszechna. Obśmianie przez grupę to coś, co na porządku dziennym zdarza się w każdej szkole, a większość grup rówieśniczych od zarania dziejów rządzi się właśnie takimi zasadami, jak tu.

Właśnie dlatego z początku powyższą scenę odebrałem jako coś… zwykłego. Im dłużej ją jednak oglądałem, tym bardziej rosnącemu niesmakowi zaczynało towarzyszyć przekonanie, że mamy do czynienia z sytuacją z jednej strony prostą jak tor pływacki na basenie, a z drugiej strony złożoną i pod wieloma względami patową. Ten ekosystem nie składa się z zawstydzonego nastolatka i radośnie napastującego go szczylka. To raczej sceneria porządnie napisanego dramatu społecznego. Przedstawmy zatem “aktorów”.

Ofiara

Na pierwszy rzut oka tylko trochę było mi żal. W głowie huczała natomiast myśl: co za porażka. Niepewny siebie gość, który pokornie znosi kolejne obelgi jakiegoś dzieciaka. Człowiek, który zamiast zareagować tak, jak uczy wzór samca alfa i pokazać dominację (czyt. najwzyczajniej w świecie mu przywalić), jakby powiedział typowy psycholog z newsa w Wiadomościach, “wchodzi w rolę ofiary”. Nastolatek w klinczu dylematu między chęcią ucieczki, a niemożnością opuszczenia kolejki do raju w kształcie UFO.

Wiecie co jest uderzającego w tym chłopaku? Nic. Właśnie to – nic. Ani nie wyróżnia się jakoś specjalnie, ani nie jest gruby, ani nie ma jakiejś cechy, która sprawiłaby, że wyciągnięty przez agresywnego smarkacza paluch wskazujący miałby wybrać na “the chosen one” właśnie jego. Po prostu zwykły random. I wystarczy. Tak to działa. To taka uwaga dla wszystkich, którzy myślą, że nic nie dzieje się bez przyczyny.

W sieci pojawiają się komentarze, że ów everyman w tej sytuacji kalkuluje na chłodno i osiąga mistrzostwo, bo nie rzuca się na agresora, gdyż wie, że do poprawczaka poleciałby on, a nie ten drugi. Bzdura. Przykro mi. On się nawet nie boi. Jemu jest po prostu nieprawdopodobnie wstyd.

Gdy tak go oglądam, stopniowo przychodzi otrzeźwienie. Bo trudno nie mieć szacunku do gościa, który mimo widocznego zestresowania dzielnie znosi (słyszysz chłopie? Jeśli to czytasz – RESPECT) sytuację wielce nieprzyjemną. Wie, że to nie minie za parę minut, bo będzie dogrywka – w końcu nagrywa go parę osób i któryś z wesołków na pewno wrzuci to na jutuba. Zapewne jeszcze na deser usłyszy w swojej własnej klasie, że jest tchórzem i piczką. Bo nie przykozaczył. Y’know, dziewczyny tego nie lubią.

Dlatego każde słowo otuchy pod adresem tego gościa jest po prostu ważne. Z prostego powodu. Najprawdopodobniej w jego głowie dalej siedzi, że zachował się fatalnie i nie po męsku.

Napastnicy

Celowo liczba mnoga. Bo agresywny dzieciak, kolejne obelgi wyrzucający z siebie z taką szybkością, z jaką mistrzowie, których przyszedł do Spodka oglądać, klikają myszką, nie istniałby bez widowni. Napastnikiem jest „operator smartfona”. Napastnikiem jest prowokująca do kolejnych epitetów dziewczyna. Napastnikiem są te palanty wokół, dla których jedyną reakcją jest “hehehe” z rozdziawioną szczęką a’la Jacek Gmoch. Nikt nie lubi grać przy pustych trybunach. Nie tylko Legia z Ajaksem. Także dziesięciolatek w quick matchu z randomem.

Gdy filmik przedostaje się do sieci, liczba napastników wzrasta. Zaczyna się bowiem polowanie na agresorów. Cel? Znaleźć tych idiotów ze Spodka na Fejsie. Nieważne, że to być może nie oni i że pada mnóstwo przypadkowych typów, które stają się celem zmasowanego ataku. Już Wam mówiłem – rzeczy dzieją się bez przyczyny. Stąd nieważne, czy typ trafiony czy nie, rzesze rodaków spełnia obywatelski obowiązek przywrócenia sprawiedliwości przez skomentowanie czyjegoś profilowego określeniem “kurwy niemożebnej”, “pizdy na jeden raz” bądź “popierdolonego dziecka”. Jak to mówią, Polacy zawsze najlepiej mobilizują się w godzinie próby.

Tłum

W tym cyrku próbują się odnaleźć także ci, u których zachowanie szczylka budzi niesmak. Jednak strach się wychylić i zaprotestować, bo ci ludzie boją się jeszcze bardziej niż ofiara. W końcu random nie robi niczego niezgodnie z własnym sumieniem, a to zwykłe sumienie straszy najbardziej. I ten właśnie strach sprawia, że tłum wybiera bierność. Co zresztą nie jest wcale najgorszym scenariuszem. Zawsze bowiem można zniżyć się jeszcze bardziej i w potrzebie akceptacji zacząć bić szczylkowi brawo, mimo że wewnętrznie chciałoby się mu dać w ryj.

Tłum jako zjawisko jest badany od wieków. A mimo to nie potrafimy sprawić, by przełamał swoją największą wadę. Bierność. Dowodów dostarczają przystanki, tramwaje, parki, stadiony. I, jak widać, również okolice Spodka.

Policja

Czy mógł zadzwonić po policję? – padają pytania w sieci. Zakładając, że szczylek by mu tej słuchawki nie wyrwał i random najzwyczajniej w świecie by się gdziekolwiek dodzwonił, i tak rodzą się uzasadnione wątpliwości, czy ochrona lub Straż Miejska zareagowałaby na zgłoszenie. Brzmiałoby to bowiem mniej więcej tak: “Halo? Policja? Przyjeźdzcie, bo mnie tu wyzywa o dwie głowy niższy dziesięciolatek, a jego koledzy się ze mnie śmieją!”.

W wielu wypadkach największą zmyłką jest cisza. Wszystko wygląda niewinnie, podczas gdy do dramaturgii nie potrzeba szalejącej burzy. Właśnie w ten sposób “nie działa” system w wypadku każdego rodzaju mobbingu.

Gry

Mimo, że system nie działa, winny musi być. Pierwszy nasuwa się samo przez się – to gry. Przyznacie, że sytuacja pasuje idealnie do tego, by pójść po najmniejszej linii oporu. Padają więc oskarżenia o złym wpływie wulgarnych vlogerów growych, w których lubuje się gimba, a żartobliwy wpis ASZdziennika na temat tego, czy e-sporty wykształcą subkulturę kiboli, zaczyna być traktowany poważnie.

I wiecie co? Ta analogia do kiboli jest dobra. Bo każe zadać pytanie: jaki wpływ na agresję na stadionach ma sama piłka nożna? Bo chyba jednak nie taki jak gettoizacja miast, cyrk w rodzinie i innego rodzaju patologie.

I to wystarczy jako komentarz w tej kwestii.

Szkoła

spod2

Placówka, w której uczy się główny bohater filmiku reaguje szybko. Wypuszczenie wpisu na Fejsie jest profesjonalne, ale równocześnie samobójcze. Bo zwraca uwagę tych, którzy winnego już znaleźli, ale pamiętajcie, że tym ludziom nie przeszkadza, by znaleźć kolejnego. Część internautów obiecuje więc zgłoszenie placówki od odpowiednich organów, bo z sytuacji koło Spodka wynika jasno, że przydałaby się kontrola. Całokształt sytuacji dobrze obrazuje ocena szkoły na Fejsie.

spod3

Ocena, z której placówka pewnie długo się nie wygrzebie. Ocena, która przed weekendem zapewne była inna.

System

Ze wszystkich “podejrzanych”, na tego winnego zwalić najłatwiej. W końcu za pomocą takiego właśnie argumentu ostatnio broniono nawet Durczoka. Banalnie więc i tym razem powiedzieć: porażka współczesnych trendów wychowawczych, wychowania bezstresowego, Tuska, Okrągłego Stołu i Bóg wie czego jeszcze. Tylko czym jest system? Ktoś wie, jak go zdefiniować? I gdy już go znajdzie, czy to załatwi sprawę?

Czy sytuację uzdrowi wypieprzenie z IEM gimby? Inny model szkoły? Kultura Jutuba bez wulgarnych vlogerów? Moim zdaniem, zmiana systemu to zwykle praca u podstaw na wielu frontach, a nie inkwizycja. Incydent, który wydarzył się przed Spodkiem powinien być sygnałem „Do roboty!” dla wszystkich „naczyń połączonych”. I tyle.

PS. – bo dostaję pytania: http://www.urbandictionary.com/define.php?term=pwned

photocredit: Wikipedia
Udostępnij

Facebook Comments

  • http://www.11-22.pl Ewelina Przywara

    Temat mi bardzo bliski bo jestem związana wykształceniem z różnorodnymi patologiami, a że akurat mam na tapecie sprawę gnębienia psychicznego przez grupę dzieciaków w podstawówce ich ofiary, to w punkt ta sytuacja wypłynęła, nie ma co ukrywać.

    To, co się dzieje w tym momencie w szkołach podstawowych autentycznie nie mieści mi się w głowie, mimo, że wcale nie jestem taka stara i przecież pamiętam jeszcze jak to było w szkole. Wciągało się nielubiane osoby do damskiej toalety, przezywało się od głupich i darło kolorowe pieczołowicie zbierane wtedy karteczki czy samochody z gum Turbo. Jak ktoś mocno podpadł to ustawka po szkole w otoczeniu tłumu gapiów była sprawą honoru, a tchórzostwo to był grzech niewybaczalny. Często po takich spędach byliśmy świadkami wycieczek rodziców „na skargę”, z czego po dwóch dniach już wszystkie dzieci się śmiały, bo one były już dawno pogodzone a rodzice ananasów na pół roku przestali sobie odpowiadać grzecznościowe ‚dzień dobry’.

    Teraz jest inaczej, teraz dzieci są po prostu okrutne. Złe, chamskie, bezczelne. Nie mieści mi się w głowie właśnie to, skąd w nich tyle złości, zawiści i chęci zniszczenia drugiego dziecka. I nie przesadzam naprawdę, bo niestety jestem tego świadkiem, poniekąd. Słucham o tym, jak gnębione dzieci płaczą po kątach i boją się własnego cienia. Wiem ile z nich regularnie ląduje U PSYCHIATRY dziecięcego. Tak, u psychiatry. Czy ktoś słyszał, żeby ktoś 10 lat temu musiał chodzić do psychiatry z powodu lęków wywołanych przez znęcanie się w szkole przez inne dzieci? Bo ja nie, teraz to już takie dosyć normalne, „bo teraz dzieci takie są”.

    Mało tego, jak widać zresztą na filmiku, są i tacy co nie boją się ‚startować’ także do tych starszych jak i całkiem dorosłych. Nie dalej jak 3 tyg temu znajoma nauczycielka zwróciła dziecku uwagę w szatni. Co usłyszała w zamian? ‚spier*alaj’ okraszone próbą uderzenia tejże kobiety.

    Wszechobecna znieczulica rodziców, zaś nauczyciele mają praktycznie związane ręce. Bo kiedyś w ruch szła długa drewniana linijka – dzisiaj za taki występek każdy pedagog miał by nad głową prokuratora. I tak, coraz gorzej, lepiej nie będzie. Trochę apokaliptyczną wizję kreślę, ale trochę w tym siedzę i niestety z mojego punktu siedzenia tak to wygląda.

    P.S. I musieli ten filmik podpisać, że z IEMu? Znowu będzie, że gry = agresja..

    • http://www.bieronski.pl/ Wojtek Bieroński

      Nie siedzę w temacie, ale mnie się wydaje, że dawniej było tak samo. Tylko był inny kontekst, inne środki. Dlaczego dzieci miałyby być teraz bardziej okrutne?

      • Arlekin

        Dawniej nie było tak samo. Człowiek wdając się w pyskówkę nie zostawał „gwiazdą internetu”, „memem” ani niczym takim.
        Filmiku dałem radę obejrzeć może ze dwie trzecie bo zwyczajnie nie byłem w stanie. Nie widzę gorszej ludzkiej przypadłości niż takie sprowadzanie się do poziomu tępego, prymitywnego tłumu (bo zwierząt nie ma co obrażać).

        • StalkerFrank

          Dodatkowo gdy kiedyś uczeń pyskował lub zwyczajnie był nieposłuszny, to dostawał linijką po łapach, a jego rodzice zostawali wezwani do szkoły i też udzielali dzieciakowi reprymendy. Dzisiaj, gdy nauczyciel podnosi chociażby głos, by doprowadzić bachory do porządku, jest oskarżany o znęcanie się i inne pierdoły, bo „mój synek nigdy by czegoś takiego nie zrobił, bla bla, a nauczyciel się na niego uwziął, bla bla”. XXI wiek.
          Sam mam prawie 19 lat, ale to, co wyprawiają moi rówieśnicy, otwiera mi nóż w kieszeni. Starszych traktuję z szacunkiem, a jeśli mam z czymś problem, to kulturalnie swoje wątpliwości wypowiadam na głos. Jeśli ktoś udowodni mi rację – przyznaję ją i siadam cicho. Dzisiaj jednak dzieciaki buntują się „bo tak”.

      • http://www.11-22.pl Ewelina Przywara

        No właśnie nie było. Nie w takim stopniu, nie z taką premedytacją i świadomym wyrządzaniem komuś krzywdy. Bo ja nie wierzę, że te dzieci nie rozumieją co robią. One w toku socjalizacji bowiem nie nabyły podstawowej dla mnie umiejętności potrzebnej do zdrowego współżycia w społeczeństwie – empatii.

        Nie jestem w stanie odpowiedzieć Ci jednoznacznie – dlaczego miały by być, po prostu są. Każdy taki przypadek rozpatruje się oddzielnie, badając stosunki rodzic – dziecko, środowisko, indywidualne cechy osobowościowe. Nigdy nie ma jednoznacznej przyczyny, chociaż nie ukrywam, że w 90% ja osobiście winię rodziców, bo nawet z najbardziej trudnym charakterem dziecka da się pracować i jakoś go kształtować. Jeżeli po jakimś akcie przemocy taki agresor wraz z mamą ląduje u dyrektorki naprzeciw matki swojej ofiary i jego matki, a rodzicielka agresora nie potrafi powiedzieć NIC, tylko siedzieć i wzruszać ramionami, to jak ma być dobrze? Kto ma wychowywać te dzieci? Szkoła? Która ma tak ograniczone pole działania? Nauczyciel nie może nic, ma przeciw sobie prawo i najczęściej jeszcze właśnie rodziców dziecka, którzy, jak to pięknie Marcin wyżej nazwał – hodują je, a nie wychowują. Nakarmić, ubrać i niech się pasie na dworze czy przed tv, bo ja muszę przecież pracować na jego utrzymanie.

        Hit wczorajszego dnia – dziecko gnębione w szkole, z lękiem tak ogromnym, że zaczęło słyszeć głosy i mieć wizje swoich agresorów – uwierzysz? Zdrowy, mądry chłopak. Tyle, że biedny, matki nie stać na adidasa z trzema paskami i ps4 i wystarczy. Za moich czasów w tej podstawówce przez 8 lat (jeszcze wtedy edukacja była normalnie zorganizowana) nikt nie słyszał o kuratorze. Obecnie szkoła jest pod stałą jego opieką, bo ciągle tam się coś dzieje. W tej i innych. To, co trafia do internetu, na yt to kropla w morzu. Szkoły nie potrzebują pedagogów, tylko sztabu psychiatrów zarówno dla dzieci jak i ich rodziców.

        • http://www.game-tools.net/ Sylvian

          Przykro mi to pisać, ale wina leży tylko i wyłącznie po stronie rodziców. Niestety „owi” rodzice na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat całkowicie zmienili obraz nauczyciela z autorytetu na „świnię, która źle mówi o moim dziecku”.

          I w takim duchu chowane są dzieci, gdzie rodzic aby pokazać dziecku jak o nie dba – na jego oczach niszczy autorytet nauczyciela. Obecnie nauczycielowi nic nie wolno bo zaraz jest szczuty rodzicami, dyrekcją i prokuraturą. A więc dzieci wychowują się same, gdyż Ci sami rodzice, którzy zniszczyli autorytet nauczycieli sami „nie mają czasu” aby uczyć swoje dzieci jakikolwiek zasad moralnych.

          A jak w obecnych czasach może edukować się dziecko… papką z YT, która jeszcze utrwala ich w przekonaniu, że to normalne. Że należy zgnoić drugiego człowieka – wtedy wszyscy się cieszą, jest masa „lajków” i wszyscy Cię lubią w przeciwieństwie do tej miernoty którą zrównałeś z ziemią. Ot i cała historia – przerażająca historia.

        • Quak3

          Według mnie było. Sam niestety bywałem ofiara takich zachowań.

    • http://www.lekturaobowiazkowa.pl/ Marcin Tomaszewski

      Zgadzam się, bo temat znam z autopsji (moja mama pracuje w szkole podstawowej jako nauczycielka), mój tata jest pedagogiem z wykształcenia, podobnie jak babcia, więc tam wychowania i tego, jak podchodzą do wychowania rodzice dzieci w „starciu” ze szkołą był na porządku dziennym. Niestety aktualnie odnoszę wrażenie, że większość rodziców nie wychowuje dzieci, a je hoduje. Zrzuca obowiązek wychowania na nauczycieli, którzy nie mają narzędzi, aby dziecko wychować za rodziców, co zresztą jest prawie niemożliwe. Nauczyciel staje się złem, z którym trzeba żyć, a czasem można się na nim wyżyć, ot tak dla zasady. Kiedy chodziłem do szkoły podstawowej czy liceum przez myśl nie przeszło mi przeklinać w towarzystwie osoby starszej czy tym bardziej nauczyciela. Ci byli różni, ale każdego mimo wszystko szanowałem, bo byłem dzieciakiem. Teraz słyszę o historiach jak to dzieciak z mojej byłej szkoły podstawowej oskarżył katechetę o zachowania niestosowne – ot tak, bo chciał się na nim zemścić. Ostracyzm społeczny, prokurator, wyjaśnianie sprawy. Okrutny sposób działania wobec innego człowieka. Boję się o swoją córkę, ale jednocześnie wiem, że wiele zależy ode mnie jako rodzica, bo ja to dziecko chcę wychować, a nie wyhodować. I niech nikt mi nie mówi, że nie ma czasu i pieniędzy, że ciężko, że źle. Nauczenie pewnych zasad współżycia społecznego czy szacunku nie kosztuje nic oprócz chęci i konsekwencji w nauczaniu. Tym bardziej, że szacunku nie można wymagać od innych, gdy samemu się go dla nich nie ma.

      Szanuję tego chłopaka z kolejki, bo dzielnie trwał i wytrzymał. Być może lepiej, że nie zareagował, bo już widzę oczami wyobraźni sprawę za pobicie czy inne przykre konsekwencje. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że jego „oprawca” siedzi pewnie przed komputerem i cieszy się z tego, że został „gwiazdą” YT.

      • http://www.11-22.pl Ewelina Przywara

        Dobrze, że to napisałeś, bo bałam się, że będę taką samotną chorągiewką szerzącą herezje i jakieś czarne wizje, że jest tak źle a wcale nie jest.

  • http://adam.druzd.pl Adam Druzd

    Ja tylko się zastanawiam gdzie w tym całym zdarzeniu byli dorośli?. Bo zgadzam się z Wojtkiem, że każda próba „uzyskania” pomocy przez „Ofiarę” była by tylko kolejnymi gowżdziami do trumny. Gdzie dorośli którzy powinni być w okolicy? Gdzie służby porządkowe? Rozumiem, że nie było „rękoczynu”, że nie było zgłoszenia to również nie ma zdarzenia? Powiem jeszcze tak podziwiam atakowanego chłopaka bo niewielu dorosłych niewytrzymało by i zwyczajnie w świecie „newr” by im puścił.

    • http://www.bieronski.pl/ Wojtek Bieroński

      Zobacz zdjęcia z kolejek do wejścia na imprezę. Nie ma najmniejszych szans, by każdy odcinek takiej kolejki był pod nadzorem. Zwłaszcza że ten konkretny z daleka wyglądał jak radosna zabawa, pełna oklasków i uśmiechów.

  • Arlekin

    Podziwiam bardzo tego nieszczęśnika który tak dzielnie dawał radę w tym tłumie. Ja bym nie dał i sprzedałbym gnojowi kopa; nawet jeżeli bym miał mieć nieprzyjemności, ale po prostu coś takiego doprowadza mnie do pasji bardziej niż cokolwiek innego. Tak czy inaczej wielki szacunek dla poszkodowanego.
    Myśl o dorosłych i rodzicach też mnie zastanowiła, ale warto zdać sobie sprawę z dwóch rzeczy: po pierwsze że gdyby dzieciak miał rodziców wystarczająco „ogarniętych” żeby go pilnować to byłby lepiej wychowany, a po drugie że w tłumie tych… było mnóstwo osób dorosłych – przynajmniej formalnie. I o ile jestem w stanie zrozumieć to małe rzucające się gówno, lecące na adrenalinie że wszyscy się cieszą i go oglądają, nawet „starsi koledzy”, to nie widzę żadnego wyjaśnienia dla „tłumu”. Aż szkoda gadać… Wszystko mogę znieść, nawet głupich gówniarzy, ale mam zero tolerancji dla prymitywizmu, dla takiej redukcji własnego człowieczeństwa. Bo moim zdaniem prawdziwym napastnikiem tutaj była właśnie ta grupa ryczących ze śmiechu ludzi. Nikt inny.

  • zinger

    Rodzicie, to jest pierwszy autorytet. Skądś ten chłopak to wyniósł! WINA RODZICÓW I SZKOŁY!

  • Pingback: W sporcie ważniejsza od fizycznego wysiłku jest dusza – INTEL EXTREME MASTERS 2015 | grotatnik

  • Mateusz Borysewicz

    Kompletnie sie nie zgadzam, ze facet wszedl w role ofiary – gdyby chcial roznioslby tego dzieciaka jedna reka, przeciez on jest od niego dwa razy wiekszy. Zwyczajnie, nie dal sie sprowokowac, zachowal zimna krew. Poza tym, nie mamy nagrania sytuacji od poczatku – moze najpierw probowal mu odszczekiwac, ale jak ratlerek sie nakrecil, to go olal, w mysl zasady, ze z glupszym nie wygrasz.

  • Pingback: Payday Loans

Historie

cod10

Czuwanie w wirtualu przy chorym w realu

ser4

Zdalnie doprowadzał do awarii serwerów. Stał się idolem tych, którym zepsuł grę

wyp1

Zakup gry to nie wyjście po bułki. Może być wyprawą po Złote Runo

proces

O wirtualnym procesie, który poszedł nie tak

wypal2

Wypalenie zawodowe? Skonsultuj się z graczem lub famaceutą

gho

Non Omnis Moriar 2.0. Czyli o graniu z duchem

zaw

Zawał serca kilkadziesiąt centymetrów dalej

7368012472_a3a38e5672_o

Jak (nie) zdradzić partnera w grze video

cierp

Cierpliwość popłaca. Nie tylko w realu

wdowy

Wdowy po graczu

fsy2

W sieci grasuje mściciel

niemo

Z niemożliwym da się wygrać

vam

Zgryz

eth

Etos zalogowany. Czy wirtualność uczy dobra?

leer1

Leeroy Jeenkins. Człowiek i krzyk

osta

Ostatnie życzenie

inf3

Infiltracja 2

hea

Ręce, które leczą

mank

Żona Mankrika. Kobieta trudno dostępna

ggggggggg

Miłość w czasach gier online

swifty

Areszt na żywo. Grał i go zwinęli

gang

Gracz kontra gangsterzy

los

Dzielny Hans i zły łoś

chloro

Gwałt w wirtualu. Konsekwencje w realu

bitwagraczy

Bitwa o szósty okruch

toksyczne

W wirtualności, jak w realu, nie wszyscy się z wszystkimi lubią

farmerzy3

Skazani na granie. Dosłownie.

gri

Grieferzy. Psychole wirtualnych światów

lordbrit

Zabójstwo inne niż wszystkie

podziemie1

Seksualne podziemie w World of Warcraft

smiercwgrach

Gdy umiera gracz, ginie jego awatar

infilt

Infiltracja

Epidemia

Epidemia

psy

Chcieć to móc!

boski

O graczu, który jeden dzień był bogiem

outland

Outland

Polub blog na Fejsie :)