Z kamerą wśród zwierząt. Czyli jak szczylek randoma pod Spodkiem pwnował

Nie byłem na Intel Extreme Masters. Z relacji znajomych i zaspamowanego hashtagiem #IEM Twittera mogłem jednak wywnioskować, że impreza udała się świetnie. Tym bardziej mi szkoda, że dziś będzie o czymś, co ani nie jest związane z samym eventem, ani nie powinno rzutować na jego odbiór. A jednak rzutować może. Zwłaszcza jeśli temat przedostanie się tam, gdzie i tak się przedostanie.

W ubiegły weekend podczas imprezy, dzięki której multum fanów gier komputerowych świetnie się bawiło; która pokazała Polakom i światu, że gry potrafią być monumentalną rozrywką o walorach wielkiego widowiska; którą można określić jako jeden z kamieni milowych w zmianie postrzegania gier na lepsze, wydarzyło się również coś, co najzwyczajniej w świecie może temu przeczyć i co po prostu nie powinno mieć miejsca.

To:

[youtube youtubeurl=”hxJjOYJhkR0″ ][/youtube]

 

Z pozoru sytuacja nie tyle może niewinna, bo niewinna, co niewinna, bo powszechna. Obśmianie przez grupę to coś, co na porządku dziennym zdarza się w każdej szkole, a większość grup rówieśniczych od zarania dziejów rządzi się właśnie takimi zasadami, jak tu.

Właśnie dlatego z początku powyższą scenę odebrałem jako coś… zwykłego. Im dłużej ją jednak oglądałem, tym bardziej rosnącemu niesmakowi zaczynało towarzyszyć przekonanie, że mamy do czynienia z sytuacją z jednej strony prostą jak tor pływacki na basenie, a z drugiej strony złożoną i pod wieloma względami patową. Ten ekosystem nie składa się z zawstydzonego nastolatka i radośnie napastującego go szczylka. To raczej sceneria porządnie napisanego dramatu społecznego. Przedstawmy zatem “aktorów”.

Ofiara

Na pierwszy rzut oka tylko trochę było mi żal. W głowie huczała natomiast myśl: co za porażka. Niepewny siebie gość, który pokornie znosi kolejne obelgi jakiegoś dzieciaka. Człowiek, który zamiast zareagować tak, jak uczy wzór samca alfa i pokazać dominację (czyt. najwzyczajniej w świecie mu przywalić), jakby powiedział typowy psycholog z newsa w Wiadomościach, “wchodzi w rolę ofiary”. Nastolatek w klinczu dylematu między chęcią ucieczki, a niemożnością opuszczenia kolejki do raju w kształcie UFO.

Wiecie co jest uderzającego w tym chłopaku? Nic. Właśnie to – nic. Ani nie wyróżnia się jakoś specjalnie, ani nie jest gruby, ani nie ma jakiejś cechy, która sprawiłaby, że wyciągnięty przez agresywnego smarkacza paluch wskazujący miałby wybrać na “the chosen one” właśnie jego. Po prostu zwykły random. I wystarczy. Tak to działa. To taka uwaga dla wszystkich, którzy myślą, że nic nie dzieje się bez przyczyny.

W sieci pojawiają się komentarze, że ów everyman w tej sytuacji kalkuluje na chłodno i osiąga mistrzostwo, bo nie rzuca się na agresora, gdyż wie, że do poprawczaka poleciałby on, a nie ten drugi. Bzdura. Przykro mi. On się nawet nie boi. Jemu jest po prostu nieprawdopodobnie wstyd.

Gdy tak go oglądam, stopniowo przychodzi otrzeźwienie. Bo trudno nie mieć szacunku do gościa, który mimo widocznego zestresowania dzielnie znosi (słyszysz chłopie? Jeśli to czytasz – RESPECT) sytuację wielce nieprzyjemną. Wie, że to nie minie za parę minut, bo będzie dogrywka – w końcu nagrywa go parę osób i któryś z wesołków na pewno wrzuci to na jutuba. Zapewne jeszcze na deser usłyszy w swojej własnej klasie, że jest tchórzem i piczką. Bo nie przykozaczył. Y’know, dziewczyny tego nie lubią.

Dlatego każde słowo otuchy pod adresem tego gościa jest po prostu ważne. Z prostego powodu. Najprawdopodobniej w jego głowie dalej siedzi, że zachował się fatalnie i nie po męsku.

Napastnicy

Celowo liczba mnoga. Bo agresywny dzieciak, kolejne obelgi wyrzucający z siebie z taką szybkością, z jaką mistrzowie, których przyszedł do Spodka oglądać, klikają myszką, nie istniałby bez widowni. Napastnikiem jest „operator smartfona”. Napastnikiem jest prowokująca do kolejnych epitetów dziewczyna. Napastnikiem są te palanty wokół, dla których jedyną reakcją jest “hehehe” z rozdziawioną szczęką a’la Jacek Gmoch. Nikt nie lubi grać przy pustych trybunach. Nie tylko Legia z Ajaksem. Także dziesięciolatek w quick matchu z randomem.

Gdy filmik przedostaje się do sieci, liczba napastników wzrasta. Zaczyna się bowiem polowanie na agresorów. Cel? Znaleźć tych idiotów ze Spodka na Fejsie. Nieważne, że to być może nie oni i że pada mnóstwo przypadkowych typów, które stają się celem zmasowanego ataku. Już Wam mówiłem – rzeczy dzieją się bez przyczyny. Stąd nieważne, czy typ trafiony czy nie, rzesze rodaków spełnia obywatelski obowiązek przywrócenia sprawiedliwości przez skomentowanie czyjegoś profilowego określeniem “kurwy niemożebnej”, “pizdy na jeden raz” bądź “popierdolonego dziecka”. Jak to mówią, Polacy zawsze najlepiej mobilizują się w godzinie próby.

Tłum

W tym cyrku próbują się odnaleźć także ci, u których zachowanie szczylka budzi niesmak. Jednak strach się wychylić i zaprotestować, bo ci ludzie boją się jeszcze bardziej niż ofiara. W końcu random nie robi niczego niezgodnie z własnym sumieniem, a to zwykłe sumienie straszy najbardziej. I ten właśnie strach sprawia, że tłum wybiera bierność. Co zresztą nie jest wcale najgorszym scenariuszem. Zawsze bowiem można zniżyć się jeszcze bardziej i w potrzebie akceptacji zacząć bić szczylkowi brawo, mimo że wewnętrznie chciałoby się mu dać w ryj.

Tłum jako zjawisko jest badany od wieków. A mimo to nie potrafimy sprawić, by przełamał swoją największą wadę. Bierność. Dowodów dostarczają przystanki, tramwaje, parki, stadiony. I, jak widać, również okolice Spodka.

Policja

Czy mógł zadzwonić po policję? – padają pytania w sieci. Zakładając, że szczylek by mu tej słuchawki nie wyrwał i random najzwyczajniej w świecie by się gdziekolwiek dodzwonił, i tak rodzą się uzasadnione wątpliwości, czy ochrona lub Straż Miejska zareagowałaby na zgłoszenie. Brzmiałoby to bowiem mniej więcej tak: “Halo? Policja? Przyjeźdzcie, bo mnie tu wyzywa o dwie głowy niższy dziesięciolatek, a jego koledzy się ze mnie śmieją!”.

W wielu wypadkach największą zmyłką jest cisza. Wszystko wygląda niewinnie, podczas gdy do dramaturgii nie potrzeba szalejącej burzy. Właśnie w ten sposób “nie działa” system w wypadku każdego rodzaju mobbingu.

Gry

Mimo, że system nie działa, winny musi być. Pierwszy nasuwa się samo przez się – to gry. Przyznacie, że sytuacja pasuje idealnie do tego, by pójść po najmniejszej linii oporu. Padają więc oskarżenia o złym wpływie wulgarnych vlogerów growych, w których lubuje się gimba, a żartobliwy wpis ASZdziennika na temat tego, czy e-sporty wykształcą subkulturę kiboli, zaczyna być traktowany poważnie.

I wiecie co? Ta analogia do kiboli jest dobra. Bo każe zadać pytanie: jaki wpływ na agresję na stadionach ma sama piłka nożna? Bo chyba jednak nie taki jak gettoizacja miast, cyrk w rodzinie i innego rodzaju patologie.

I to wystarczy jako komentarz w tej kwestii.

Szkoła

spod2

Placówka, w której uczy się główny bohater filmiku reaguje szybko. Wypuszczenie wpisu na Fejsie jest profesjonalne, ale równocześnie samobójcze. Bo zwraca uwagę tych, którzy winnego już znaleźli, ale pamiętajcie, że tym ludziom nie przeszkadza, by znaleźć kolejnego. Część internautów obiecuje więc zgłoszenie placówki od odpowiednich organów, bo z sytuacji koło Spodka wynika jasno, że przydałaby się kontrola. Całokształt sytuacji dobrze obrazuje ocena szkoły na Fejsie.

spod3

Ocena, z której placówka pewnie długo się nie wygrzebie. Ocena, która przed weekendem zapewne była inna.

System

Ze wszystkich “podejrzanych”, na tego winnego zwalić najłatwiej. W końcu za pomocą takiego właśnie argumentu ostatnio broniono nawet Durczoka. Banalnie więc i tym razem powiedzieć: porażka współczesnych trendów wychowawczych, wychowania bezstresowego, Tuska, Okrągłego Stołu i Bóg wie czego jeszcze. Tylko czym jest system? Ktoś wie, jak go zdefiniować? I gdy już go znajdzie, czy to załatwi sprawę?

Czy sytuację uzdrowi wypieprzenie z IEM gimby? Inny model szkoły? Kultura Jutuba bez wulgarnych vlogerów? Moim zdaniem, zmiana systemu to zwykle praca u podstaw na wielu frontach, a nie inkwizycja. Incydent, który wydarzył się przed Spodkiem powinien być sygnałem „Do roboty!” dla wszystkich „naczyń połączonych”. I tyle.

PS. – bo dostaję pytania: http://www.urbandictionary.com/define.php?term=pwned

photocredit: Wikipedia

Related posts

  • Pingback: Payday Loans()

  • Mateusz Borysewicz

    Kompletnie sie nie zgadzam, ze facet wszedl w role ofiary – gdyby chcial roznioslby tego dzieciaka jedna reka, przeciez on jest od niego dwa razy wiekszy. Zwyczajnie, nie dal sie sprowokowac, zachowal zimna krew. Poza tym, nie mamy nagrania sytuacji od poczatku – moze najpierw probowal mu odszczekiwac, ale jak ratlerek sie nakrecil, to go olal, w mysl zasady, ze z glupszym nie wygrasz.