The Best Of, Wirtualne światy
ggggggggg

Miłość w czasach gier online

Czy w wirtualnym świecie można spotkać swoją drugą połówkę?

Ona – druidka. On – mag.
Ona w realu była Kanadyjką. Jesienią 2007 roku żyła w emocjonalnie wykańczającym związku z facetem, którego destrukcyjne uczucie dawało się jej coraz bardziej we znaki. Szukając odskoczni poświęcała się pracy, ale nie za bardzo umiała czerpać z niej radość. Trudno, by było inaczej – pracowała na oddziale paliatywnym.

Tego roku kanadyjska jesień należała do wyjątkowo szarych i deszczowych, co tylko pogłębiało depresję druidki. Jedynie świat pewnej gry komputerowej pozwalał na chwilę zapomnieć o problemach. Powiecie, że to niedojrzałe? Okay, ale to trochę inna historia niż w Outlandzie, więc pozwolę się nie zgodzić. Na ludzi kryzysy spadają zwykle w najmniej oczekiwanych momentach i jeśli coś pozwala je przetrwać i nie jest to coś, co rozwali ci dokumentnie życie, to znaczy, że to działa.

World of Warcraft było w tym czasie w szczytowym okresie rozwoju. W magnetyzującym świecie zapominanie o drugiej stronie ciekłokrystalicznego lustra przychodziło z dziecinną łatwością. I to właśnie tutaj druidka poznała kogoś, kto pomógł jej przetrwać trudne czasy.

Nie zakochali się od pierwszego wejrzenia, bo dwa wirtualne awatary nie za bardzo mogą wpaść sobie w oko. Na początku byli dla siebie zatem jedynie znajomymi z tej samej gildii. Jednak z czasem grali razem coraz częściej i gadali coraz dłużej, a tematy o składnikach potrzebnych do wykucia epickich naramienników powoli ustępowały miejsca rozmowom o życiu. Ciepła natura i poczucie humoru maga było dokładnie tym, czego brakowało druidce: odrobiną światła i optymizmu w złym dla niej okresie.

Niedługo potem sytuacja życiowa druidki pogorszyła się. Pewnego dnia w szpitalu trafił jej się szczególnie trudny przypadek, w efekcie czego wylądowała na interwencji kryzysowej jako pacjentka z ostrym załamaniem nerwowym. Nie była w stanie pracować. Gdy wróciła z placówki do domu, minęła się w przedpokoju z facetem, który ją niszczył. I wtedy podjęła decyzję. Postanowiła lecieć za Ocean, do rodziców. Chciała zmienić otoczenie, nabrać trochę dystansu i odzyskać utracone siły.

Rodzice bardzo chcieli jej pomóc. Za bardzo. Sami wiecie, jak takie sytuacje się kończą. Troska do potęgi n-tej, permanentne porady, nieznośny klosz i w rezultacie jeszcze większe ciśnienie. I wtedy to, w ramach finałowej wisienki na torcie, dostała od swojego faceta list. Szantażował ją, że zrobi sobie krzywdę, jeśli do niego natychmiast nie wróci. Wcześniej w furii zdemolował ich wspólne mieszkanie.

Mamusia i tatuś zabronili druidce wracać do Kanady. W ciągu kilku tygodni stała się kobietą bez pracy, bez partnera, bez domu.

W tych dniach nawet WoW już nie bawił. Mimo to, wciąż logowała się do gry. Mag również się logował, ale dwójka nie grała już ze sobą. Ich awatary stały w jednym miejscu, niemal jak zapomniane roboty. Nie była to jednak do końca prawda. Druidka i mag godzinami rozmawiali, a właściwie to on słuchał jej. Pozwolił jej się wyryczeć i wykrzyczeć. Mieszkając w zupełnie innej strefie czasowej w Stanach, siedział z nią do późnych godzin nocnych i nigdy nie dał jej sygnału, by przerwała swoje katharsis, bo na niego już czas.

I tak pewnego dnia druidkę trzasnęło, że ten facet po drugiej stronie ekranu, z którym grała, z którym zdążyła się poznać na video czacie, ale którego nigdy nie spotkała osobiście, to ktoś, kto także w życiu realnym mógłby być jej magiem ;). Przyznała mu to pierwsza.

On też był zakochany. Bał się jednak odkryć karty, widząc w jakim dziewczyna jest stanie po zakończonym niedawno związku. Po latach miała do niego pretensje, że tak długo nic nie powiedział. Oszczędziłby jej wielu bezsennych nocy.

Twarzą w twarz spotkali się dopiero po kilku miesiącach. Dwa lata później wzięli ślub. Zamieszkali u niego w Stanach, a niedawno urodziła im się córka.

Być może ta prawdziwa historia ma nieco więcej dramaturgii niż typowe growe romanse, ale – wierzcie mi – core tego scenariusza jest zwykle ten sam: wspólna gra prowokuje do wspólnych rozmów, co stopniowo uruchamia zażyłość, a to przy odrobinie szczęścia może przełożyć się na uczucie w realu. Jeśli sądzicie, że to mało prawdopodobne, to powiem Wam, że osobiście znam cztery pary, które poznały się w World of Warcraft. A byłem w niedużych gildiach.

Miłość w wirtualnym świecie to zatem nie tylko seksualne podziemie i e-prostytucja. W doskonałej grze można się zakochać – to zdanie ma tak naprawdę dwa znaczenia.

Udostępnij

Facebook Comments

Historie

cod10

Czuwanie w wirtualu przy chorym w realu

ser4

Zdalnie doprowadzał do awarii serwerów. Stał się idolem tych, którym zepsuł grę

wyp1

Zakup gry to nie wyjście po bułki. Może być wyprawą po Złote Runo

proces

O wirtualnym procesie, który poszedł nie tak

wypal2

Wypalenie zawodowe? Skonsultuj się z graczem lub famaceutą

gho

Non Omnis Moriar 2.0. Czyli o graniu z duchem

zaw

Zawał serca kilkadziesiąt centymetrów dalej

7368012472_a3a38e5672_o

Jak (nie) zdradzić partnera w grze video

cierp

Cierpliwość popłaca. Nie tylko w realu

wdowy

Wdowy po graczu

fsy2

W sieci grasuje mściciel

niemo

Z niemożliwym da się wygrać

vam

Zgryz

eth

Etos zalogowany. Czy wirtualność uczy dobra?

leer1

Leeroy Jeenkins. Człowiek i krzyk

osta

Ostatnie życzenie

inf3

Infiltracja 2

hea

Ręce, które leczą

mank

Żona Mankrika. Kobieta trudno dostępna

ggggggggg

Miłość w czasach gier online

swifty

Areszt na żywo. Grał i go zwinęli

gang

Gracz kontra gangsterzy

los

Dzielny Hans i zły łoś

chloro

Gwałt w wirtualu. Konsekwencje w realu

bitwagraczy

Bitwa o szósty okruch

toksyczne

W wirtualności, jak w realu, nie wszyscy się z wszystkimi lubią

farmerzy3

Skazani na granie. Dosłownie.

gri

Grieferzy. Psychole wirtualnych światów

lordbrit

Zabójstwo inne niż wszystkie

podziemie1

Seksualne podziemie w World of Warcraft

smiercwgrach

Gdy umiera gracz, ginie jego awatar

infilt

Infiltracja

Epidemia

Epidemia

psy

Chcieć to móc!

boski

O graczu, który jeden dzień był bogiem

outland

Outland

Polub blog na Fejsie :)