Wróżba na 2013 rok: nadchodzi rewolucja w grach MMORPG

Wróżba na 2013 rok: nadchodzi rewolucja w grach MMORPG

Początek roku to czas przewidywań i wróżenia. Czasem z fusów, a i bywa, że z solidnymi podstawami. Nie wiem, do której kategorii zalicza się ten tekst, ale dołączam do chóru proroków i stawiam śmiałą tezę: wkrótce czeka nas nowa epoka w wysokobudżetowych MMORPG!

Czy zamiast robienia daily questów w ramach swojej frakcji nie wolałbyś graczu ruszyć na wycinkę lasu na tereny wroga, by frakcja przeciwna miała ograniczone resources i przez to wolniejszy progres? Czy nie wydaje ci się kuszącą perspektywa walczących ze sobą królestw, która totalnie wywraca do góry nogami twoje możliwości działania w wirtualnym świecie w zależności od tego, kto wygrywa i kto z kim zawrze sojusz? Czy sytuacja, w której podpadasz innemu graczowi, a ten w zamian robi ci z kumplami najazd na wirtualną chatę, niszcząc twój dorobek, paradoksalnie nie jest urocza?

Jeśli odpowiadasz na te pytania „tak”, to mam dobre wiadomości. Te czasy nadchodzą.

Skąd taka pewność? Z prostego powodu. Nie ma innej opcji rozwoju dla gatunku MMORPG, jak tylko wciągnięcie graczy w kreację świata gry. Po prostu jeśli gatunek nie zrobi tego kroku, to czekają go chude lata, bo stara formuła już się przejada i wyczerpuje. Kiedy nastąpi przełom, trudno powiedzieć. Rozsądek podpowiada, że gatunek zrewolucjonizuje Titan. Za dobrego kandydata jeszcze niedawno uznałbym również Elder Scrolls Online, ale gdy oglądałem dotychczasowe materiały filmowe, miałem odczucie gry mocno „scenariuszowej”. A tego typu charakter, silnie oparty na WoW-ie ostatnich lat i The Old Republic, który redukuje gracza do świadka wydarzeń, nie będzie przełomem dla gatunku. Wręcz przeciwnie, prawdopodobnie będzie go coraz bardziej zabijać.

Problemem gier MMORPG na przełomie roku 2012/2013 jest utrata swojej tożsamości. Wiodące tytuły miotają się: to próbują zaadaptować scenariuszową formę gier singlowych, to znowu chcą wyeliminować komponentę „world” ze swojej rozgrywki. Nie o to powinno chodzić. MMORPG nie powinny próbować naśladować LoL-a czy Dragon Age’a, bo to są gry, za którymi stoi inna idea. MMORPG powinny rozwijać własną tożsamość, którą budowały przez lata.

Oczywiście trudno zaprzeczyć, że ta perspektywa rozwoju, o której piszę, również ma solidne zapożyczenia, bo ktoś z Was może słusznie stwierdzić, że właściwie oznacza ona zaadaptowanie mechanik z gier ekonomiczno-strategicznych czy MUD-ów. To prawda. Tylko że w przeciwieństwie do sytuacji, o której pisałem paragraf wyżej, zapożyczenie to będzie pasować jak ulał do potrzeb gatunku, podkreśli jego socjalny charakter i wywinduje poziom immersji do granic wcześniej niespotykanych.

Tak, jest już taka gra, która poniekąd wyprzedziła epokę. Nazywa się Eve Online. Ogromny wpływ na rewolucję w MMORPG będzie miał również Minecraft.

Rewolucja w wysokobudżetowych MMORPG będzie się wiązała także z zupełnie nowymi wyzwaniami designerskimi. Trzeba będzie poradzić sobie z takimi problemami, jak frustracja graczy, którzy spadli na dno w swoim świecie i nie za bardzo mają jak z niego wyjść, bo prawie wszystko, niemal całe losy wirtualnego uniwersum będą przecież w rękach graczy (chodzi tu np. o sytuację, w której jedna frakcja dostaje takie bęcki, że wszyscy mają ochotę zrobić swapa na drugą stronę barykady i co wtedy?). Światy MMORPG ponownie staną się mniej przewidywalne i bardziej niebezpieczne, a to okaże się szokiem dla miłośników gatunku, w którym przez ostatnie lata niebezpiecznie monopolistycznie rządziła jedna wartość: convenience.

Będziemy musieli oduczyć się wielu nawyków, by zagrać w MMORPG nowej generacji. Lecz zrobimy to, bo tego chcemy. Wśród developerów oczy na to, co jest największą wartością gier z persistent world, powoli się otwierają. Niedawno Greg Street w taki oto sposób odpowiedział na pewne bardzo interesujące pytanie gracza.

Gracz: Looking back to pre-BC, would you make the decision to add flying mounts again if you had the choice?
Greg: Personally, no, but they are pretty cool. Convenience is fun, but I don’t like that they make the world so safe.

Tak więc zbierzcie znajomych, naostrzcie miecze, strzepnijcie kurz z księgi zaklęć, przygotujcie wasze statki. Rewolucja nadchodzi. Soon (TM).

PS. Ceterum censeo Hordem esse delendam.

Udostępnij

Facebook Comments

Historie

cod10

Czuwanie w wirtualu przy chorym w realu

ser4

Zdalnie doprowadzał do awarii serwerów. Stał się idolem tych, którym zepsuł grę

wyp1

Zakup gry to nie wyjście po bułki. Może być wyprawą po Złote Runo

proces

O wirtualnym procesie, który poszedł nie tak

wypal2

Wypalenie zawodowe? Skonsultuj się z graczem lub famaceutą

gho

Non Omnis Moriar 2.0. Czyli o graniu z duchem

zaw

Zawał serca kilkadziesiąt centymetrów dalej

7368012472_a3a38e5672_o

Jak (nie) zdradzić partnera w grze video

cierp

Cierpliwość popłaca. Nie tylko w realu

wdowy

Wdowy po graczu

fsy2

W sieci grasuje mściciel

niemo

Z niemożliwym da się wygrać

vam

Zgryz

eth

Etos zalogowany. Czy wirtualność uczy dobra?

leer1

Leeroy Jeenkins. Człowiek i krzyk

osta

Ostatnie życzenie

inf3

Infiltracja 2

hea

Ręce, które leczą

mank

Żona Mankrika. Kobieta trudno dostępna

ggggggggg

Miłość w czasach gier online

swifty

Areszt na żywo. Grał i go zwinęli

gang

Gracz kontra gangsterzy

los

Dzielny Hans i zły łoś

chloro

Gwałt w wirtualu. Konsekwencje w realu

bitwagraczy

Bitwa o szósty okruch

toksyczne

W wirtualności, jak w realu, nie wszyscy się z wszystkimi lubią

farmerzy3

Skazani na granie. Dosłownie.

gri

Grieferzy. Psychole wirtualnych światów

lordbrit

Zabójstwo inne niż wszystkie

podziemie1

Seksualne podziemie w World of Warcraft

smiercwgrach

Gdy umiera gracz, ginie jego awatar

infilt

Infiltracja

Epidemia

Epidemia

psy

Chcieć to móc!

boski

O graczu, który jeden dzień był bogiem

outland

Outland

Polub blog na Fejsie :)